Chude jest piękne

Fundamentalistka żywieniowa. Chuda jak szczapa, ostra jak brzytwa. Nie zważając na poprawność polityczną, głosi, że grube jest niezdrowe i złe. Założycielka Narodowej Akcji do Walki z Otyłością – Meme Roth.
Przez anoreksję co roku w Ameryce tracimy 200 osób. Z powodu otyłości – 800 osób, i to każ-de-go dnia! – mówi mi Meme Roth. – Dlaczego mam płacić za ich leczenie, skoro sami sobie szkodzą? Koniec mówienia grubasom: ‘Kochamy was w każdym rozmiarze’. Czas wyjść na ulice i ponownie spalić staniki czy jak kto woli – hamburgery! Dość obżarstwa, Ameryko!
Całość

I popieram. Bo mam wrażenie że właśnie ta poprawność polityczna głosząca że grubi są  cool doprowadziła  do tego, że trudno jest mi kupić  coś ładnego do ubrania. Wchodzę do sklepu, oglądam ciuchy i widzę rozmiary: 44, 46, 42, 44, 44, 44…
A moje 32 lub 34 występują rzadko i błyskawicznie są wykupywane.

NO HALO?
Kiedyś grubasy zapluwały się z oburzenia że w sklepach same małe rozmiary. Teraz nastąpiło przegięcie w drugą stronę. Kaman, ogarnijmy się jakoś.

Tym mało błyskotliwym apelem zaczynam kolejnego bloga (tak, bo mało ich mam, taaak)

Komentarze (76) do “Chude jest piękne”

  • Adrian RAW, Bordeaux :

    INDEKS GLIKEMICZNY.

    INDEKS GLIKEMICZNY. To BŁĘDY merytoryczne i NIEprawdy BIOLOGICZNE.
    MM.4.
    TEMAT: Pseudo metoda, oparta na masie pomyłek oraz biologicznym KŁAMSTWIE !!

    Polacy chcą być szczupli i zdrowi dlatego mówią: DOŚĆ szerzenia nieprawd i KŁAMSTW ze strony piewców Tzw. INDEKSU GLIKEMICZNEGO.

    Dwa niezależne ośrodki diabetologiczne oraz UOKiK przeprowadzą badania mające na celu pełną identyfikację tabel oraz teorii o tzw. INDEKSIE GLKEMICZNYM, którego wskaźniki cyfrowe mające pokazywać odpowiedni wzrost poziomu cukru po spożyciu zawierają ogromnie dużo błędów merytorycznych przyczyniając się od 15 lat do wzrastania fali otyłości i cukrzycy typu 2, u POLAKÓW.

    Po tych badaniach identyfikujących prawdziwe OZNACZENIE pokazujące wzrost poziomu cukru po spożyciu produktów, sprawa zostanie przekazana na powrót do PROKURATURY, a następnie skierowana do SĄDU.
    Po drobiazgowej i pełnej ocenie SĄDU nastąpi odpowiednia FALA wniosków odszkodowawczych ze strony POLAKÓW otyłych i chorych na cukrzycę typu 2, a powodem takiego Ich stanu zdrowia było i jest nadal dostosowanie jadłospisu do zaleceń tzw. INDEKSU GLIKEMICZNEGO, pełnego błędów merytorycznych
    i NIEPRAWD biologicznych.

    Wg tego IG to po czekoladzie 70% się CHUDNIE, a tłuszcz z żółtego sera i szynki wieprzowej organizm człowieka WYDALA wg tej bzdurnej i nieprawdziwej teorii. Ludzie którzy opracowali tabele IG nie mieli
    w ręku glukometru i nie czytali książek biologicznych ze szkoły podstawowej (biologia z 4 klasy).
    Np. maltoza (piwo) wg IG to IG =110, a naprawdę wzrost poziomu cukru po spożyciu 100 gram piwa nie przekroczy 8% wzrostu tj. wzrost jest b. niski. RYŻ biały, wg IG to IG =70, a poziom wzrostu po spożyciu ryżu gotowanego nie przekroczy 20%, czyli też jest niski.
    Chleb ryżowy, czekolada 70% cacao, ciemny chleb, śliwki suszone, arbuz, płatki zbożowe, kukurydza, ZIEMNIAKI, kasze, buraki, frytki, marchewka gotowana, bób gotowany i wiele innych wskaźników IG, do wymienionych tu produktów to zwyczajna: BIOLOGICZNA N I E P R A W D A.

    Np. FRYTKI; zawierają tłuszcz, ale węglowodany wyłącznie z ziemniaka, których to węglowodanów
    w ziemniaku jest ok. 18%, i są to węglowodany (skrobia) które podnoszą poziom cukru po spożyciu nie wyżej niż 20% wzrostu. Skąd więc wysoki IG pokazujący JAKOBY wysoki wzrost poziomu cukru po spożyciu.

    Odpowiedź jest oczywista: MARKETING i TOTALNA BZDURA. Takich przykładów jest B. DUŻO.

    Każdy kto zechce, może sobie te wzrosty sprawdzić własnym glukometrem i NIE jest to TRUDNE !!

    Tzw. Indeks glikemiczny, którym to Polacy są okłamywani, przez ten IG tyją i zaczynają mieć cukrzycę;
    cała prawda o tym fałszywym i błędnym przekazie została przedstawiona w książce,
    pt. _______: PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
    Rozdział nr R46: 5 stron merytorycznego tekstu, oraz dużo przykładów.

    Dlatego też piewcy tzw. IG czując się zdemaskowanymi propagatorami KŁAMSTW swoje frustracje próbują
    niwelować oszczerstwami w kierunku naukowców z IRL KRAKÓW, pogarszając swoją sytuację procesową.
    Jest Ich zaskakująco mało, co potwierdza POLICJA sprawdzając stale IP komputerów.

    Notariusz kompletuje też materiały pokazujące próby dyskredytacji i oskarżania właścicielki instytutu
    i pracowników naukowych o wszelkie zupełnie nieistotne sprawy, regularne i negatywne wpisy
    w internecie, które mają na celu osłabić przekaz ze strony IRL KRAKÓW, również zniechęcić do zakupu książki, pogorszyć wizerunek naukowy, a jest już w sprzedaży uzupełnione 2-gie DRUGIE wydanie.
    (IP komputerów i dane Tych niegodziwych spamerów, oszczerców są znane i potwierdzają to co już od dawna ustaliła POLICJA, a jest jasne i przygotowywane dla SĄDU).

    Zasady, teorie dziesiątki sprzecznych ze sobą tabel dotyczących tzw. INDEKSU GLIKEMICZNEGO, nijak się mają do rzeczywistości wykreowanej przez przyrodę na naszej planecie, procesem o nazwie: życie organizmów żywych na ZIEMI.

    Należy PIĘTNOWAĆ nieuczciwość, celowe i stałe podawanie NIEPRWD czyli prostackie OSZUSTWO !!
    Winno się też przedstawić Ich publicznie i imiennie; co nastąpi już niebawem przy aprobacie SĄDU.
    Musimy mieć świadomość Kto do nas pisze; to ANONIMOWI oszczercy kryjący się za swoją PODŁOŚCIĄ.

    Przecież do Nich nie możesz zadzwonić, bo nie ma gdzie. Nie masz kogo zapytać, o te wpisy w Internecie, dziesiątki sprzecznych ze sobą tabel, dlaczego ? To proste uciekają przed prawdą bo mówią kłamstwa, oszczerstwa i Ich nigdzie nie ma. Do krakowskiego IRL KRAKÓW, zawsze możesz zadzwonić bo są to żywi, realni naukowcy nie poddani żadnym NAUKOWYM REŻIMOM czyli lekko, łatwo mówią PRAWDY BIOLOGICZNE, które zbadali. Warto !!

    Każdy zatem, tak jak nasza wspaniała artystka Pani Urszula DUDZIAK w telewizji tvn poinformowała, powinien się zaznajomić z tabelami tzw. INDEKSU ŻYWIENIOWEGO, tj. IŻ produktu; oraz upiec sobie CHLEB typu KR-IRL, o którym Ona mówiła: OBYWATEL ŚWIATA, co oczywiste przecież.

    Zobacz też, prawdy biologiczne; IRL KRAKÓW.
    __Książka; _pt._______: PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
    Wydanie drugie: zaktualizowane i uzupełnione.
    __Skrót adresu strony w Internecie_______: MAGDALIRL

    Pozdrawiam Ciebie i WSZYSTKICH

  • Daniel UJMO, Palermo :

    GOTUJ z artystą. Pani Urszula DUDZIAK !!

    UD1.
    10 kilogramów MNIEJ.
    Nasza wyjątkowa artystka, jeden z najwspanialszych głosów ludzkich tej planety, Pani Urszula DUDZIAK, szczupleje i pięknieje co widać gołym okiem: powód dieta makrobiotyczna w oparciu o chlebki tzw.
    CHLEB typu KR-IRL. Brawo Pani Urszulo !!
    Głos i uroda razem powodują, że cała Polska jest pod wrażeniem. SUPER !!
    Zobacz też:
    Wpisz w Google_______: dziendobrytvn.plejada.pl/27,27472
    _: http://dziendobrytvn.plejada.pl/27,27472,news,,1,,kuchnia_makrobiotyczna,aktualnosci_detal.html#autoplay

  • spec od wegetarnianizmu

    @ ciemna-blondynka –

    „nie, dziękuję, człowiek jest wszystkożerny” – o tak, biorąc pod uwagę z czego/jak wytwarza się żywność lub co nazywa się „jedzeniem” to jak najbardziej, da się, tylko czy to jest konieczne i niezbędne ? w naszym klimacie spokojnie możemy zrezygnować z mięsa. (z czysto egoistycznych pobudek)

    „mięso też jest potrzebne dla zdrowia” – jw, da się, poddaje się trawieniu, podobnie z trawą i trocinami, też zawierają pewne wartości odżywcze – czy to znaczy że jeśli nie jem mięsa od 15 lat to pozbawiałem się dotąd czegoś niezbędnego ? (to pewnie nie mam już włosów, paznokci i wogóle osteoporoza się rozwija :D ) (jadam nieregularnie, przejadam się, nie dojadam, pijam dużo kawy, mocnej herbaty, alkohol, robię śmietnik z żołądka, jem przed snem i nie narzekam)

    „a po to się hoduje bydło, żeby je jeść” – czy fakt hodowalności innych istot wymusza/uzasadnia ich konsumpcję ? a co z takimi które się zjada, choć nie są hodowalne ?

  • Jeju i ja mam to czytać? ;)))

    „od dzisiaj Unia znosi te przepisy dotyczące kształtu i rozmiaru owoców i warzyw ;)”

    Mówisz? A to bardzo dobrze na szczęście :)

  • RK :

    ciemna-blondynka: Dla każdego co innego ;)

  • orlinos -> to już Rubens wiedział ;)

    znane jest powiedzenie „facet nie pies, na kości nie poleci”, choć jak widać na przykładzie, daleko nie szukając, Luki, nie zawsze się sprawdza ;) Ja miałam szczęście trafiać na facetów, którzy woleli przytulić trochę więcej, niż kości ;) Przynajmniej się nie poobijali :D

    natomiast wpadamy tu ze skrajności w skrajność, opisując bardzo grubych albo bardzo chudych. Najlepiej być „normalnym”. Ja przy Luce wyglądam jak słoń, ale w Ameryce, zwłaszcza w Kaliforni, czułam się jak sylfida leśna, wiotka i gibka. Nie muszę ważyć 45 kg, ważne, jak wyglądam i jak się ze swoją masą czuję. Najlepsze jest gdzieś „po środku”, między Lucą a „average American” ;)

  • Luca: Czy to dlatego, że na zdjęciach zwykle wychodzi się pulchniej?

    Tak przy okazji: nie mam nic przeciwko szczuplym, a nawet mocno szczupłym kobietom, podobają mi się. Bardzo ładne są widoczne tuż pod skórą mięśnie tancerek, fajnie potrafią wyglądać kościste biodra, prężą się łopatki itp.

    Ale dlaczego na aktach tzw. artystycznych dziewoja zawsze musi mieć te wystające żebra i łydki? (A w rezultacie większy biust ma wyłącznie wtedy, gdy jest plastikowy).

    Nie chodzi mi o zaprzestanie fotografowania takich kobiet, bo one są piękne, ale mam wrażenie, że obecnie erotyzm i powab kojarzy się wyłącznie z takim wyglądem. Wystarczy nieco więcej ciała i panna może być już tylko potworkiem, niegodnym Panów Mistrzów Fotografii. Czy to nie jest trochę pójście po linii najmniejszego oporu?

    Przecież fotografia polega na tym, żeby wydobyć z ciała piękno – piękno szczupłości i piękno wypukłości.

    No dobra, przyznam, że żaden ze mnie koneser fotografii, ale Wy pewnie znacie się lepiej, sypnijcie linkami. ;-)

  • Luca :

    ->Ciemnablondynka: w Camaieu, ale na oko przyciasne na Ciebie, większość ok.44. No, ale idź zobacz, niebrzydkie.
    ->Orlinos: Ja słyszałam o dziewczynie, która ważyła 50kg przy 170cm wzrotu i w agencji modelek kazali jej schudnąć minimum 5kg…

  • O „kontrolowanej anoreksji” ja mówiłem – w odniesieniu do supermodelek, zresztą również baletnic itp. Chodzi o osoby, które NIE SĄ chore na tę chorobę – natomiast zawód zmusza je do utrzymywania bardzo niskiej wady (często z odpowiednimi konsekwencjami, typu zanik miesiączki). Słyszałem, że tak to niekiedy wygląda w cudownym, estetycznym świecie modelingu, gdy dziewczyny mają pecha nie być naturalnie bardzo szczupłe.

    Czy tak jest na pewno – nie wiem – nie mam z tym światem nic wspólnego, na szczęście.

  • @ Luca – Gdzie te koszule??? Potrzebuję, ale rozmiar 46 minimum.
    @ spec od wetegarnianizmu – nie, dziękuję, człowiek jest wszystkożerny, mięso tez jest potrzebne dla zdrowia, a po to się hoduje bydło, żeby je jeść.

    nie wiem już kto z Was użył pojęcia „bawiły się w kontrolowaną anoreksję”… Otóż ani ana, ani pani B. nie są kontrolowane. To tylko złudzenie. Też sobie kiedyś powtarzałam „mogę przestać w każdej chwili”. Owszem, przestałam – kiedy mój ówczesny łaził za mną krok w krok przez godzinę po jedzeniu, nawet do toalety ze mną szedł i dobijał się do drzwi, jak za długo nie wychodziłam… Teraz „ówczesnego” nie ma, nawet się zastanawiałam, czy nie zaprzyjaźnić się znów z panią B… Nie, wiem, jak to niszczy. I wiem, że jak zacznę, to nic już mi nie pomoże. A czasem korci. Nawet czasem po mieszance warzyw bez żadnych dodatków.

  • Ja jestem GRUBA. Bardzo gruba. I mnie na przykład denerwują w sklepach manekiny-szkielety i mnogość ciuchów w rozmiarach 36, 38… A jeszcze bardziej denerwują mnie ludzie, którzy mają dla mnie 3 miliony rad, co i jak jeść. Bo, żeby było śmieszniej, ja mam naprawdę bardzo skurczony żołądek i jem mało, a czego bym nie jadła, czy to same mięsko, czy same zupki, czy same surowe, czy tylko jogurty, marchewki, kanapki z tektury, czy dieta taka, śmaka, czy owaka – nie chudnę.
    Nie czuję się dyskryminowana ze względu na tuszę, mam znajomych, przyjaciół, grubszych i chudszych, mam facetów, którzy nie narzekają na moje ciało. Widocznie lubią duże… Owszem, mam i 3 miliony kompleksów, które skrzętnie ukrywam. Macham biustem? Ano, mam czym machać, to macham. Łeb do góry, alleluja i do przodu.

    Czytałam cały wywiad z tą panią, Wysokie Obcasy to były bodajże. Moja odpowiedź jest taka: „Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma, a ja palę heretyków, dziennie tysiąc albo dwa…”. Też jestem zdania, że MacWymiot i inne fastfoody to gówno. Jak myślicie, czemu teraz trzynastoletnie dziewczynki mają biusty jak Lolobrydżida albo inna Cycolina? Bo żrą hormony, którymi pasione są biedne zwierzątka i roślinki przeznaczone na ten shit. Co na to poradzić? Miałam ochotę kiedyś ubić faceta, który wychodził z MacDonalda właśnie z dwuletnim dzieckiem w wózeczku, a dziecko kończyło właśnie wciągać hamburgera. Idiota.

    Zgadzam się, że otyłość to choroba, nawet się z nią zgadzam co do kwestii nakładania podatków na fastfoody i na przykład zakazu karmienia nimi dzieci. Babka jest skandalistką, sama przyznaje, że robi to pod publiczkę. „Nieważne, jak mówią, wazne, żeby mówili”, czyż nie?

  • Tomasz :

    Królowonocy -> Bardzo dojrzały komentarz. Nie będę płakał. Przez szacunek do Ciebie nie wypowiem też swojego zdania na temat całej dyskusji i spraw z nią powiązanych.

    Pozdrawiam.

  • Luca :

    -> Tomasz: Ej no, ja ogólnie uważam, że ludzie mają jakiś prolem ze sobą i się obrażają o byle co. W tym poście jeden raz wystąpiło słowo „grubasy”. Koszmar, doprawdy!
    Ale ok, mogło to obrazić kogoś, kto faktycznie jest otyły albo się tak czuje.
    Tylko że Ty nie napisałeś: „hej, ale nie obrażaj otyłych, bo to nieładnie”, zrobiłeś natomiast wykład o żywieniu i przemyśle tekstylnym. Jeśli masz na myśli „nie obrażajcie ludzi”, a piszesz „sytuacja otyłych wygląda tak-a-tak”, to nie dziw się, proszę, że nie jesteś właściwie zrozumiany.

  • Luca: ależ kontynuuj, ja mam dużą wytrzymałość, mogę tak godzinami. :-P

    Ostrą otyłość to chyba jednak się niekiedy leczy – jak nie ma rady, bo osoba nie jest w stanie podnieść się z łóżka, niestety. Zresztą, przecież nie wolno leczyć, bo synek jest dobrze odżywiony i ma grube kości!

    Z biegiem czasu pewnie coraz bardziej konieczne staną się operację skurczania żołądka, gdy, wzorem amerykańskim, obok osób mniej lub bardziej grubych zaczniemy mieć prawdziwe wieloryby. I to jest smutne.

    A w sprawie problemów ubraniowych: mnie fascynuje to, jak bardzo współczesne koszulki (polo i podobne) są chude w ramionach. Mnie jest niewygodnie, a ja wyglądam… no jakoś tak mało pudzianowato. Gdzie ubierają się normalnie zbudowani w barkach faceci? Bo przecież jak na mnie takie koszule się marszczą (i wylatują ze spodni przy podniesieniu ręki) to na nich muszą się rwać?!

  • Krolowanocy :

    Tomasz, ale nie popłacz się :)

  • Tomasz :

    Luco -> tak, masz rację. Net to wolne miejsce i każdy może sobie każdego obrażać w nim ile wlezie. Skoro mnie i Synafii ten post wydał się niestosowny, to może nie jest do końca tak, że problem nie istnieje. Próbowałem argumentować, ale nie słuchasz, odpierają moje argumenty niczym Jacek Poniedziałem w programie „Warto rozmawiać” – powtarzasz, że mówię nie na temat, ale nie zadajesz sobie trudu, żeby zrozumieć, co właściwie mam do powiedzenia. Nie przyjmujesz do wiadomości, że nie chodzi mi ani o Twoje, ani o czyje inne poglądy o zakupach, grubasach i chudzielca, ale o szacunek do innych ludzi, który, jako chrześcijance, powinien Ci być bliski.

    W każdym razie gorąco przepraszam za moje chybione wypowiedzi. Postaram się nie wkraczać już więcej do czyjegoś świata ze swoimi zgoła odmiennymi i kłopotliwymi poglądami. Naprawdę mi przykro i mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem.

    Z mojej strony to wszystko.

  • Luca :

    ->orlinos: wiesz, to nie jest tak, że kobieta kończy wtedy, kiedy jej facet pozwoli… no chyba, że ma on wyjątkową charyzmę i talent ;)
    Co do anoreksji, to znam z pierwszej ręki opowieści o leczeniu w Warszawie anorektyczek i bulimiczek. Bulimiczka szła na indywidualną terapię, tam przez godzinę powtarzała za psychologiem: „nie jestem gruba”, a potem wychodząc wpadała na o połowę szczuplejszą koleżankę z anoreksją. Innymi słowy, leczenie obu tych chorób w Polsce to koszmar. Ale leczy się je, a otyłość naprawdę niezmiernie rzadko – ludzie po prostu nie chodzą z nią do lekarza. „Podejrzanie” szczupłę osobę wszyscy mają na oku i wyślą choćby siłą na leczenie (mnie próbowała wysłać pielęgniarka w szkole) – otyłej nikt nie ośmieli się powiedziec: idź się wylecz.

    A wracając do pierwotnego tematu posta – chciałam dziś kupić koszulę do pracy, skuszona napisem: „koszule od 34,90″. Cały wieszak tych koszul był, w orgiastycznej ilości sześciu kolorów. Najmniejszy rozmiar – 42 ;)

  • @orlinos: fakty póki co są takie że to raczej Ty, kierowany swoją miłością do zwierząt zapewne, poprzez swoje wybory kulinarne pozostajesz wspólnikiem rzeźnika (robi to za Twoje pieniądze i na Twoje życzenie). Z mojej „nienawiści” życie – z Twojej „miłości” całkiem realna śmierć. Normalnie Anioł Miłości, w łódzkim pogotowiu parę lat temu też tacy byli .
    Wierzysz że w ciągu załóżmy miesiąca, cała ludzka populacja staje się wege :D ?? Czyli zaczyna współodczuwać, myśleć świadomie, nieegoistycznie ?? :D Moja 8-letnia siostrzenica już w to nie wierzy.

    Holocaust… taa, zaskakująco zbyt wiele punktów zbieżnych. Wyparcie to naturalna pierwsza reakcja.
    Żydowski filozof Theodor Adorno powiedział: „Auschwitz zaczyna się wszędzie tam, gdzie człowiek popatrzy na rzeźnie i powie ‘to tylko zwierzęta’”

    Tak, najświeższe komentarze na górze, to jest naturalne, dla mnie strona zaczyna się na górze. Czytanie książek od końca jest OK, ale czytanie strony od dołu ? A co jeśli ktoś używa mobilnego internetu :D i czasami prosta strona potrzebuje kilku minut na załadowanie się ? Co mi po starych wpisach, na górze ??

  • Nie dogodzisz babie, no.
    „Nie ma ubrań wcale – źle.
    Są, ale nie w rozmiarze XX – źle.
    Są w rozmiarze XX, ale są brzydkie – źle.
    Są ładne w rozmiarze XX, ale drogie – źle.
    Jeśli już są ładne i tanie w rozmiarze XX to na pewno, kurwa, ŹLE NA MNIE WYGLĄDAJĄ.”

    Dlatego nie ma nic gorszego niż chodzenie na zakupy z kobietą.

  • @Luca: nie kończysz, nie pozwalam!

    @jarsson77: cieszę się, że tak nienawidzisz zwierząt, że skazujesz je na śmierć. Bo jak myślisz, co stanie się z tymi milionami sztuk bydła, które staną się niepotrzebne, gdy wykorzystamy jego pola uprawne pod ludzkie potrzeby?
    „Holocaust…” możesz sobie darować, to nie blogasssek dla nastolatek.

    „To chyba naturalne że najświeższe niusy są na górze?” To nie są niusy, tylko blog i komentarze. Nie, taki układ nie jest naturalny, chyba, że książki czytasz od końca. Ja poradziłem sobie, otwierając stronę w dwóch tabach – w jednym piszę, w drugim konsultuję komentarze.

    @Tomasz: Anoreksja jest chorobą psychiczną – rzadką, ale o niskim stopniu przeżywalności (w dodatku w Polsce np. w Łodzi na miejsce w szpitalu psychiatrycznym czeka się rok. Wiele osób nie doczekuje).
    Kwestie mody czy wyglądu są przy anoreksji raczej drugorzędowe, prawdziwy problem leży gdzie indziej. Zapraszam na początek do angielskiej wikipedii i czasopism naukowych po szczegóły.

    Co do otyłości: tak, istnieję choroby i inne przypadłości, które pociągają za sobą otyłość, ale występują tylko u kilku-kilkunastu procent populacji. Czy uważasz, że przeciętny 40-50 letni Polak z brzuszkiem piwnym jest genetycznie predysponowany do tego brzucha?

  • lawenda :

    Nigdy nikomu nie zwróciłam uwagi na „nadmierną” chudość i nie mam wśród znajomych nikogo, kto by się z chudości wyśmiewał. Jak trzeba, mogę wyprodukować jakąś ciętą ripostę w obronie szczupłej koleżanki (ja z wielorybów, niska, grube kości, duży kuper, rozmiar 40). Ubrania na grubsze osoby wcale nie są takie fajne, jak się je założy, często leżą fatalnie i podkreślają to, co chciałoby się zamaskować… Wiem, że i szczupła strona ;) ma problemy z zakupami. O to już trzeba męczyć producentów. A dyskusje „anorektyczki vs wieloryby, na które trzeba skakać z szafy” (urocze określenie z forum moda na gazecie) już mi uszami wychodzą i zwykle wszystkie wyglądają bardzo podobnie.

    znasz forum lobby odzieżowe?
    http://forum.gazeta.pl/forum/f,58541,Lobby_Odziezowe.html

  • Luca :

    Tomasz, ja nie uwazam, zeby problem, który tak Cię zbulwersował, faktycznie istniał. Mianowicie taki, że Krolowa Nocy obwinia wszytskich nieszczęsliwych, nie z własnej winy otyłych ludzi, o brak spodni w jej rozmiarze i w dodatku ich obraża. Nie bądxmy, do diaska, tacy śmiertelnie poważni.
    ” Czyli dla Ciebie nie jest problemem popierać kogoś i nie przyjmować jego poglądów? Jeśli tak, to ok.” – tak. Popieram tę panią, choć nie we wszytskim się z nią zgadzam. Co w tym niezrozumiałego?
    „Nie jest też dla Ciebie problemem to, że ludzie odnoszą się do siebie bez szacunku?” – nie potraktowałam epiteu o bezcyckowych anorektyczkach jak odnoszenie się DO MNIE bez szacunku. Po prostu nie uwazam, zeby to było do mnie. Nie jestem ani chora na anorekscję, ani pozbawiona biustu, więc czemu mam się unosić?
    „Rozumiem też, że problemy zakupowe osób otyłych, są dla Ciebie równie bliskie, jak Twoje problemy zakupowe” – tak. Tak samo, jak np problemy osób, które mają wśród bliskich kogoś w stanie wegetatywnym, a narażone sa na oglądanie plakatów z napisem „Idzie wiosna, będa warzywa”. I znów: co w tym dziwnego? (Jakkolwiek jest sporo sklepów z ubraniami dla otyłych, a nie ma sklepów z ubraniami dla bardzo szczupłych).
    „I rozumiem, że natrętnie będziesz unikać przyjęcia do wiadomości moich wypowiedzi, tylko dlatego, że nie chcesz się z nimi zgodzić. Ok, nie ma sprawy.” – po prostu Twoje wypowiedzi w większości wydają mi się bezpodstwane, pozbawione związku z moimi wypowiedziami i w ogóle solidnych podstaw. Z całym szacunkiem, Mon Ami.

    Przepraszam za przydługi komentarz, miałam już dac sobie spokój, ale Tomasz napisał do mnie personalnie.

  • Krolowanocy :

    @synafia
    dziękuję, taki mam zamiar (choć pisząc tego posta nie chciałam wywołać flejma między wielorybami i anorektyczkami, ot, zainteresowała mnie ta kobieta, ogólnie uwielbiam kobiety którym się chce, które coś robią, walczą)

  • Liwia :

    Swoja droga 46 jest rownie ciezko upolowac jak 34 wiec nie gadaj :) Nie to zebym nosila, ale bywam w sklepach to widze :)
    Nie mowiac juz o wiekszych rozmiarach. Ty mozesz chociaz ubierac sie w mlodziezowe ciuchy, a biorac pod uwage obecna mode ubierania malenskich dziewczynek w calkiem powazne ubrania to zapewne znajdzie sie sporo fajnych ciuchow :) I jak chcesz sobie uszyc to malo materialu ci potrzeba hehe.

    Nie jest ci az tak zle :)

    Dziwniejsze jest to, ze rozmiar 34 najczesciej produkuja firmy, ktore robia je w proporcjach na bardzo wysokie i bardzo, bardzo chude anorektyczki, a nie na drobne, ale proporcjonalne kobiety.

    Wiecie kto ma najbardziej przesrane? Niska, szczuplutka dziewczyna z wcieta talia i duzym biustem. Kup sobie wtedy garnitur do pracy na przyklad. Nie wykonalne.

  • Tomasz :

    Aha. I to by chyba było na tyle z mojej strony.

    Wszystkich urażony z góry przepraszam. Nie miałem takich intencji, ale tak to jest w komunikacji międzyludzkiej, że nie zawsze jest nam dane się dobrze zrozumieć.

    Pozdrawiam wszystkich!

  • Tomasz :

    Luco -> Czyli dla Ciebie nie jest problemem popierać kogoś i nie przyjmować jego poglądów? Jeśli tak, to ok.

    Nie jest też dla Ciebie problemem to, że ludzie odnoszą się do siebie bez szacunku? No to trudno…

    Rozumiem też, że problemy zakupowe osób otyłych, są dla Ciebie równie bliskie, jak Twoje problemy zakupowe. I rozumiem, że natrętnie będziesz unikać przyjęcia do wiadomości moich wypowiedzi, tylko dlatego, że nie chcesz się z nimi zgodzić. Ok, nie ma sprawy.

    Tak się akurat składa, że ja nie chcę obrażać ani grubych, ani chudych. Nie toleruję określeń typu „wieloryb” czy „baleron” tak samo, jak nie toleruję „anorektycznego wieszaka” czy „chudzielca”.
    Dodatkowo rozumie dramat zakupów zarówno jednych, jak i drugich. Nie jest wcale tak, że w sklepach są same duże rozmiary. Nie zmienia to też faktu, że osoby drobne i szczupłe mogą mieć problem z zakupieniem odpowiednich ubrań. Zmierza to jedynie do konkluzji, że w sklepach brak stosownego asortymentu.

    Jeśli jednak taka wasza wola, możecie za to obwiniać osoby otyłe. Macie do tego prawo.

  • Luca :

    No to i ja kończę temat :)

  • synafia :

    Luca -> Szczytem obrazy nie jest na pewno, wyobrażam sobie tysiąc gorszych określeń. Tylko, ze mnie nie idzie żeby się obrażać w skali takiej a takiej, a żeby się nie obrażać w ogóle.
    I to chyba jest tyle, ile mam do powiedzenia w kwestii sprawy. Bo dyskusja się staje niepłodna, a flejmować nie umiem, o ile się trzymać staromodnej definicji.

    Królowo Nocy -> Zarzuć częściej jakiś temat do pogadania, przynajmniej się mózgi wietrzą i argumenty wychodzą z szafy :)

  • Luca :

    Synafia, ale mnie to zdanie nie dlatego nie obraża, żem szczupła, tylko dlatego, że nie jest, jak dla mnie, jakimś szczytem obrazy. No niew iem, mozę ja się po prostu trudno obrażam? Bezcyckie anorektyczki tez mnie nie za bardzo ruszyły (może dlatego, że przebijająca spod tych słów gorycz mnie strzeliła między oczy i z deka odczuliła).

    Tomasz: ” Skoro Królowanocy popiera manifest Meme Roth, a Ty popierasz jej manifest, to jednak tak jakby przyjmujecie poglądy Meme Roth, prawda?” – nie, nieprawda. „Popieram” nie znaczy: „przyjmuję poglądy”, a nawet ewentualne „przyjmuję poglądy” nie znaczy „robię burdę w mcdonaldzie”, czy gdziekolwiek.
    Oraz chciałabym dodać, ze a. nie próbuję przytyć i b. nie uwazam, żeby osoby otyłe musiały lub powinny chodzić w bezkształtnych workach.

  • synafia :

    Luca -> mam wrażenie, że cała dyskusja byłaby o wiele mniej emocjonująca, gdyby Królowa darowała sobie te uwagi o zapluwających się z oburzenia grubasach. Bo choć Ciebie to nie obraża (co mnie cwale nie dziwi, skoroś szczupła) to obraża innych. I to chodziło Tomaszowi, żeby się nie obrażać nawzajem.

  • synafia :

    Shigella -> „Zacznijmy sie wymieniac adresami sklepow, bo ja jak wchodze gdziekolwiek to widze rozmiary na zaawansowane, bezcyckie anorektyczki (max 38).” No i proszę, mamy też strzały z przeciwnego obozu. Już się kiedyś zastawiałam publicznie skąd w ludziach to pragnienie, żeby ich kolejka była jedyną słuszną kolejką. Jak jedno jest w porzo, to drugie jest be, dwie rzeczy w porzo się po prostu w głowie nie mieszczą.

  • Śmieciarskie żarcie, bezmyślne nawyki żywieniowe, (za)wysoko białkowa, w tłuszcze bogata dieta = problemy zdrowotno/estetyczne świata zachodniego.
    Fajnie, ale brakuje mi tu szerszej perspektywy.
    Takie trochę antropocentryczne widzenie świata.
    Wierzę że jest coś więcej niż problemy estetyczne, zakupowe, wysokie koszty opieki zdrowotnej i fakt że połowa bliskich mi osób umrze przedwcześnie na schorzenia związane z wywołanym tematem.

    „Holocaust na Twoim talerzu”
    Każdego roku na świecie zabijanych jest ok 53 mld zwierząt – w sposób wysoce zorganizowany, planowy, systematyczny, których przeznaczeniem jest nasz talerz.
    W sposób oczywisty zamieniamy żywe, czujące istoty w produkty użytkowe.
    Do „wyprodukowania” 1 kilograma mięsa potrzeba 10 kg białka roślinnego ! Im więcej mięsa (większe brzuchy, szersze tyłki-mniej miejsca w komunikacji miejskiej, choroby) tym mniej jedzenia – więcej głodujących (obecnie 1,024 mld).
    Przemysł hodowlany produkuje więcej gazów cieplarnianych niż cały transport lądowy, morski i powietrzny razem wzięte (z raportu FAO)
    Do tego ogromne zużycie i zanieczyszczenie wody.

    Ale jest opcja: WEGETARIANIZM/WEGANIZM
    To coś więcej niż dieta: to świadome minimalizowanie cierpienia innych istot, z perspektywą globalną, A PŁASKI BRZUCH I WĄSKI TYŁEK DOSTAJESZ GRATIS :)
    Żadnego cyrku z DIETĄ.
    Żadnego cyrku z anoreksją.
    Nigdy nie słyszałem o osobie wege na diecie lub otyłej.
    W moim przypadku odstawienie mięsa spowodowało zanik zapotrzebowania na słodycze i inne śmieciarskie jedzenie.

    http://www.viva.org.pl
    http://www.empatia.pl
    http://viva.eko.org.pl/

    Układ komentarzy
    To chyba naturalne że najświeższe niusy są na górze ?

  • Tomasz :

    Królowonocy -> Polecam się na przyszłość. Jeśli kiedyś jeszcze dojdzie między nami do dyskusji, to tak samo polecam ignorowanie wybranych fragmentów mojej wypowiedzi, jak teraz.

    Najwyraźniej jest to dyskusja ludzi chudych z chudymi i ich argumenty są bardziej słuszne niż inne argumenty.

    Mniej miejsca w swoich wypowiedziach poświęcałem osobom chudym, bo zamieszczony przez Ciebie manifest godzi w osoby otyłe. Zamieść obraźliwe wypowiedzi o chudzielcach – będę bronił każdego chudzielca, którego to obraża.

    Ale moje któryś już raz podkreślane zdanie, że nie uznaję obrażania ani chudych, ani grubych, najwyraźniej nic nie znaczy. Rozumiem, że niemożność zakupienia spodni jest dla Ciebie niezwykle frustrująca, ale postaraj się przy tym nie obrażać innych ludzi. Chcesz, to pogadamy o tym, jakie jest moje zdanie na temat przemysłu tekstylnego. Ale nie ma to związku z grubasami, ani wywieraną przez nich presją.

  • Krolowanocy: Wiesz, to po prostu zazdrość, spróbuj traktować każdy „wieszak” jako komplement dla Twojej figury. ;-)

    Do tego dochodzi durna obsesja gejowska speców od mody – z tego co wiem, wiele dziewczyn tam faktycznie w czasie kariery bawi się w kontrolowaną anoreksję – a potem ludzie projektują to na codzienne życie.

    Heh, a ja za młodu byłem chudziną (i się nasłuchałem bzdetów o „niedożywieniu”, gdy jadłem za dwóch), a obecnie jestem…

    … chudziną w ramionkach, ale z brzuszkiem. I co ja mam powiedzieć? Do żadnej grupy nie pasuję! ;-)

  • Tomasz :

    Luco -> Skoro Królowanocy popiera manifest Meme Roth, a Ty popierasz jej manifest, to jednak tak jakby przyjmujecie poglądy Meme Roth, prawda?

    Poza tym nie staram się atakować ani Ciebie, ani Krolowejnocy, a zwracam się personalnie tylko dlatego, że mam taki styl podawania hipotetycznych sytuacji jako przykładów.

    Tymczasem w tej dyskusji słyszę cały czas, że nie zgadzacie się na dyskryminowanie ludzi szczupłych, a nie słyszę żadnych innych argumentów, co też zaczyna mnie już irytować. Już kilka razy pisałem, że nie uważam za stosowne komentowania czyjejś chudości i wulgarnego odnoszenia się do tej osoby i gdyby manifest dotyczył tego tematu, tak samo bym się sprzeczał.

    Orlinos -> Nie, świata w ten sposób nie zmienię, ale może uda mi się zmienić świadomość moich znajomych i chociaż im pomogę. A co do generalizowania i agresji, to może wyjdziemy na ulice i zaczniemy krzyczeć, że dość presji osób anorektycznych i dość hospitalizowania ich, bo mają to na własne życzenie. Bo to tak naprawdę podobna sytuacja. Genetyczna otyłość to rzadkie zjawisko, ale większość grubasów to osoby o specyficznej konstrukcji psychicznej i krzyczenie na nich, że są grubi, zamiast próby przyjacielskiego nakierowania ich na właściwą drogę, jeszcze bardziej im szkodzi.

  • Krolowanocy :

    @RK
    Brawo, właśnie o tą postawę mi chodzi. Grubemu nie mówimy że grubas, ale chudemu dowalamy.

  • Tomasz :

    Shigella -> piękny nick!! :D

  • RK :

    Podtytuł bloga jakoś znajomo wygląda, z kilku takich tam profili.

    Temat trudny i łatwo kogoś postronnego urazić, ale dobry. Irytuje mnie od zawsze że nazywanie szczupłych obraźliwie czy zwracanie im uwagi jest OK, a adekwatne zachowanie wobec osób grubych to największa obraza stanu.

    Od małego ciągle słyszę „jedz więcej”, „dlaczego nie zjesz z nami”, „za szczupły jesteś”, „nie możesz się odchudzać”, „musisz przytyć” etc. I ciągłe fochy z tego powodu i narzekania, bo dostawały tylko asertywne NIE do skutku. Szczupły a na dodatek ZUY i niewychowany! Nie, dziękuję, BMI zawsze miałem w normie. Nie mam zamiaru rujnować sobie zdrowia aby się optycznie do ogółu dostosować. Jeśli się to komuś nie podoba to jego problem, ignor i następny, 7 miliardów w kolejce.

    Rozwalił mnie kiedyś komentarz od grubej osoby „na dole całkiem całkiem ale musisz więcej jesć, bo na górze więcej trzeba”. Taaak, na górze mniej, dziękuję że zauważyłaś. Zauważ też zapierdalanie na treningi o świcie i popołudniami do wieczora oraz diety aby ten stan utrzymać. I to coś co nazywa się rower i służy do kolarstwa. A tak btw, ta pani aktualnie powoli umiera po szpitalach.

    Swoją drogą od tych osób często później słyszałem „Nie napijesz się z nami?!” ale to już inna historia, z podobnymi fochami.

  • Shigella: ja ćwiczę w domciu i biegam (jak nie choruję akurat na gardło), więc komentarze mam z głowy.

    Mam zresztą wrażenie, że na siłowni czułbym się niekomfortowo, gdybym miał zakładać „antypotowe ciuszki”. Rany, jak ćwiczę, to chcę się spocić i sponiewierać, sport bez smrodu potu to jak seks bez fizjologii. ;-)

    (Ostatni akapit mogą olać osoby o słabym sercu, tudzież osoby normalne. Uwaga, zawierał orli-obsesje).

    Odnośnie tego, co piszesz w ostatnim akapicie – jestem z Tobą, samoakceptacja jest najważniejsza. Zresztą ludzie pluć będą zawsze- albo na wieloryba, albo na wieszak, albo na cokolwiek. ;-)

  • Tomasz :

    Królowonocy -> ja naprawdę nie chcę odbierać Ci prawa do ładnych ciuchów. Tylko nie podoba mi się to podejście. Napisałem już gdzieś, że moim zdaniem problem tkwi w złym projektowaniu ciuchów i kretyńskim asortymencie sklepów. Winienie za to osoby otyłe jest po prostu pomyłką. Nie uważam za stosowne dyskryminowanie kogokolwiek i pod jakimkolwiek względem.

    Nie faworyzuje otyłych. Po prostu wiem, że zrzucenie wagi jest bardzo trudne. Rzucenie palenia jest bardzo trudne. Wyjście z bulimii i anoreksji jest bardzo trudne. Kupienie spodni nie jest ani aż tak trudne, ani nie jest aż tak ważnym problemem. Jest problemem, oczywiście, ale nie uprawnia nikogo do obrażania innych ludzi.

  • Luca :

    „Do tej pory jednak nie zamierzam im mówić, że są beznadziejni, bo społeczeństwo będzie musiało potem płacić za ich leczenie, bo takie opowieści wcale tym ludziom nie pomagają.”
    Tomasz, zaczynasz mi działać na nerwy i doprawdy nie wiem, czemu dopiero teraz. Czy mógłbyś wskazac mi, w którym miejscu ja albo Królowa Nocy coś podobnego napisałyśmy? Zarzucasz Autorce, i mnie także, masę rzeczy, i coraz bardziej odnosze wrażenie, ze podejrzewaś którąś z nas o bycie panią Roth we własnej osobie, bo Twoje zarzuty raczej do niej są skierowane. Jeszcze od biedy mogę pojąć, że podejrzewasz Królową, ale mnie, na Zeusa, znasz osobiście od paru lat! ;)

  • Krolowanocy: nie wiem, ale ja wtedy zakochałem się w Brucie Willisie. :-P

    Tomasz: Ech…. No dobra, zaczynamy.

    „Luco -> Chyba nie czytasz zbyt uważnie. Nie twierdzę, że powinnaś nie jeść makaronu publicznie. Uważam tylko, że mówienie ludziom, że są grubi i że nie chcesz za ich otyłość płacić, jest bardzo złym podejściem”. [...]
    „Ja chciałbym zmieniać świat poprzez drobne zmiany w moim otoczeniu – np. kształtowanie świadomych zachowań wśród moich znajomych”.

    No i bardzo dobrze, szacunek dla Ciebie, ale od razu mówie, że świata w ten sposób NIGDY nie zmienisz (ale za to nie staniesz się fanatycznym wariatem).

    Świat zmieniają korporacje, niektóre kraje, duże ruchy społeczne. Duże ruchy wymagają dla skuteczności ogromnych emocji, a by je wywołać (u wielu ludzi, a nie paru inteligencików) trzeba drastycznie upraszczać przesłanie i wulgaryzować lub wręcz przeinaczać. Czyli trochę bredzić.

    Agresję pani Roth w stosunku do grubasów należy też widzieć w odpowiednim kontekście: w Stanach przeważająca ilość ludzi jest otyła, część monstrualnie.

    W ciągu ostatnich lat wiele spośród tych osób wywalczyło sobie tam (dzięki poprawności politycznej) status biednych i pokrzywdzonych. Przy czym tylko niewielka część z nich jest faktycznie chora, reszta uparcie bredzi o „genetycznym upośledzeniu” zżerając potrójne hamburgery i popijając je „dietetyczną” kolą.

    Niestety, walka z idiotyzmem wymaga często równie idiotycznych posunięć i dlatego wypada dość obrzydliwie.

  • Shigella :

    Krolowonocy, mam szczwany plan.
    Zacznijmy sie wymieniac adresami sklepow, bo ja jak wchodze gdziekolwiek to widze rozmiary na zaawansowane, bezcyckie anorektyczki (max 38).
    Jedyny znany mi wyjatek stanowi Kappahl.
    Ty widzisz ubrania dla grubasow (rozmiar 42 i wiecej).
    Moze mi upolujesz cos na moje 44?
    BTW – nawet jak kiedys mialam BMI rzedu 19-20 to musialam nosic rozmiar 40-42, bowiem mialam piersi i biodra.
    Swoja droga, to jak czytam takie teksty, to nie dziwie sie, ze osoby grubsze boja sie pojawic na silowni.
    Primo, kupienie fajnego, wygodnego i ladnego stroju do cwiczen powyzej 44, lacznie ze stanikiem jest niewykonalne, pozostaja wiec bazarowe legginsy i tshirt, nie wchlaniajace potu i niewygodne.
    Do tego taki stroj sciaga pelne pogardy spojrzenia lasek w modnych ciuszkach, co nie kazdy wytrzyma psychicznie.
    Secundo, jak sie slyszy za plecami ‘wieloryb’, ‘swinia’, ‘zapuscila sie’ to robi sie nieprzyjemnie.
    Zamiast pochwalic i zdopingowac, taka osoba sie doluje i zniecheca do robienia czegokolwiek ze soba.
    Ja mam kilka standardowych odpowiedzi na takie komcie (zaleznie od poziomu agresji).
    A tak na marginesie – lepiej sie czuje psychicznie teraz z moim ‘przegranym’ wg lilarouge zyciem 80.2 kilogramowej swini, niz jak bylam 55 kg znerwicowanym wrakiem z myslami samobojczymi.

  • Krolowanocy :

    @Tomasz
    „Dla kogoś, kto jest tak otyły, że może nosić tylko bezkształtny wór, Twoje problemy z ciuchami są naprawdę mało interesujące i wręcz zabawne”
    Właśnie rzecz w tym, że jest sporo ładnych ciuchów dla osób o, hm, większej objętości, a dla chudzielców brakuje.
    Ja nie próbuję przytyć, ja tylko nie rozumiem czemu jest tak, że w sklepie Esprit najmniejszy rozmiar ubrań jaki mają jest na mnie za duży, a jeszcze jak narzekam słyszę kpiące „idź do Smyka”. Jestem dorosłą kobietą i chcę się ubierać w ubrania dla dorosłych, niekoniecznie w dzinsy w kwiatuszki.
    To też jest problem, hellou. Prezentujesz właśnie to podejście – otyłość problem, puszyści to biedactwa,a chudzi niech sobie jakoś radzą.

  • Krolowanocy :

    @orlinos a jak Bruce Willis ratował świat w przepoconym podkoszulku w Szklanej Pułapce, to ich sprzedaż wzrosła? ;)

  • Tomasz :

    Luco -> Chyba nie czytasz zbyt uważnie. Nie twierdzę, że powinnaś nie jeść makaronu publicznie. Uważam tylko, że mówienie ludziom, że są grubi i że nie chcesz za ich otyłość płacić, jest bardzo złym podejściem. A z własnego doświadczenia wiem, że kiedy próbujesz być na diecie, a wokół ciebie twoi nienagannie szczupli znajomi zajadają się ciastem czekoladowym albo lodami, to już jest kiepsko.

    Jeśli Ty i Królowanocy będziecie razem sobie organizować wypad, to jako osoby próbujące przytyć możecie sobie zjeść nawet całą restaurację włącznie z obsługą.

    A co do zmieniania świata, to jeśli ktoś się tym zajmuje na poważnie, to zasługuje na szacunek, bo to na pewno męczące. Ja chciałbym zmieniać świat poprzez drobne zmiany w moim otoczeniu – np. kształtowanie świadomych zachowań wśród moich znajomych. Właśnie np. próbując wytłumaczyć Ci, że zajadanie wielkiego kremowego ciacha w mojej obecności, gdy jestem na diecie, nie jest dobry pomysłem. Jeżeli otyłość Cię irytuje, to zachęcaj swoich znajomych do odchudzania i wspomagaj ich przy tym, zamiast bezsensownie krzyczeć w necie, że grubasy pośredni Cię terroryzują, bo przez nich ciuchów sobie nie możesz kupić. Dla kogoś, kto jest tak otyły, że może nosić tylko bezkształtny wór, Twoje problemy z ciuchami są naprawdę mało interesujące i wręcz zabawne.

    Ja np. ostatnio popieram knajpy, w których nie wolno palić. Jednak jako osoba, która przez kilka lat paliła, nie zamierzam za każdym razem, gdy ktoś zapala papierosa, krzyczeć, jakie to wstrętne, śmierdzi i ohyda, bo z doświadczenia wiem, że to strategia nieskuteczna. Za to moja wytrwałość w rzuceniu palenia, moje rady tego dotyczące skłoniły z większym lub mniejszym powodzeniem kilka osób z mojego otoczenia do podjęcia takiej próby także. Niektórym się nie udało, ale wierzę, że skoro raz spróbowały, to wrócimy do tej kwestii i następny raz zakończy się dla nich powodzeniem. Do tej pory jednak nie zamierzam im mówić, że są beznadziejni, bo społeczeństwo będzie musiało potem płacić za ich leczenie, bo takie opowieści wcale tym ludziom nie pomagają.

  • Morgenstern: „Od papierosów i alkoholu rocznie giną miliony, a dalej są produkowane… Myślicie, że to coś da, propagandy i tym podobne?”

    Negujesz siłę propagandy i marketingu? Przecież to właśnie dzięki niej Amerykanie obecnie mają często wybór między żarciem „organicznym”, bardzo drogim oraz koszmarnym, bezsmakowym i kalorycznym paskudztwem. Marketoidy za coś biorą te miliony (np. w firmach tytoniowych).

    Czytałem, że kilkadziesiąt lat temu Cary Grant (czy inny przystojny aktor) zdjął w jakimś filmie koszulę – odsłaniając piękną klatkę piersiową. Sprzedaż podkoszulków spadła w całych USA spadła drastycznie.

  • Morgenstern :

    Od papierosów i alkoholu rocznie giną miliony, a dalej są produkowane…

    Myślicie, że to coś da, propagandy i tym podobne? Ludzie jeśli będą chcieli, dalej będą jeść jakby oszaleli i akurat czyjekolwiek słowa ich nie zmienią…

  • Luca :

    Tomasz, łagodnie mówiąc, ja nie jestem pewna, czy powstrzymywanie się od jedzenia makaronu publicznie zmieni świat. Chyba, że jesteśmy kimś bardzio sławnym, ale do tego trzeba najpierw zrobić wokół siebie szum medialny właśnie…

  • Tomasz :

    Luco -> Dlaczego od razu oszołomką? Jeśli przychodzisz do otyłego znajomego i gdy wspomina ci, że go ostatnio kolana bardzo bolą, mówisz mu: „Weź stary się odchudź, bo mi się nie chce płacić za Twoje leczenie później!” – to faktycznie, może być problem. Wielu przyjaciół sobie z tego powodu nie zrobisz.

    Ale jeśli np. umawiasz się z osobą otyłą na pogaduchy na mieście i ona prosi cię, aby pójść na sałatkę i koktajl, bo jest na diecie, a ty powstrzymasz się od zamówienia makaronu carbonara i ciasta czekoladowego, mimo że masz na to ochotę, to zasadniczo pomożesz tej osobie w utrzymaniu diety i w podjętej przez nią decyzji.

  • synafia :

    Luca -> wierzaj mi, u mnie do krwi jeszcze daleko, nie takie myśmy z Tomaszem boje ze sobą toczyli ;)

  • synafia :

    „To jest mój prywatny blog, więc piszę subiektywnie.” – I Twoje święte prawo. Tak samo jak święte prawo każdego czytającego, zeby się z Twoja subiektywną opinia subiektywnie nie zgodzić.

    „Chudzielców się notorycznie nazywa “wieszak”, “anorektyczne chudziny” i tym podobne. ” – jak już napisałam u Luki, również tego eleganckim nazwać nie można.

    „Dlaczego ma być tak, że osoba z natury bardzo chuda jest krytykowana, mówi się jej: “przestań się odchudzać”, a komuś grubszemu nie ma się mówić “weź schudnij trochę”? – ależ ma się, pytanie tylko jaka forma będzie skuteczna. Można powiedzieć tak, że się da do myślenia, oraz tak, że osoba się poryczy z upokorzenia i pójdzie zajadać stres ciastem czekoladowym .

    „A są osoby chude, które dla odmiany nie mogą przytyć – ja tak mam” – tym bardziej ośmielę się podejrzewać, ze problemy ze zrucaniem wagi są ci obce, a zatem ciężko tez może być Ci uznać, że problemy wagowe niekoniecznie muszą być skutkiem spożywania 50 pączków dziennie i zapijania ich sosem z pieczeni wołowej.

    „Spodziewałam się ostrych reakcji” – ja bym tam nie przesadzała z tymi ostrymi reakcjami, Ty wiesz jakie być miała komenty na onecie? ;)

  • Luca :

    Krolowanocy: my tu z Synafią kłócimy się o 42, poświęcamy się, mało się krew nie poleje, a Ty nagle mówisz o 44? ;)

    Co do Meme Roth – Synafia napisała: „wina polityki firm, wciskających do szkół automaty z pepsi i batonami, lansujących hasła “żyj zdrowo z MCD’s” etc.”.
    A Roth mówi: „Wychowałam się w YMCA, kochałam ją. W ramach walki ze śmieciowym jedzeniem w szkołach pojechałam do siedziby władz YMCA do Chicago. Zrobiłam im wykład, dlaczego powinni zerwać kontrakt z PepsiCo, opiewający na 10 mln dolarów rocznie, i przestać sprzedawać w swoich siedzibach chipsy, pepsi i batoniki z automatów.”
    Też uwazam, że w grę wchodzi kasa i że przede wszystkim nalezy walczyć z podawaniem śmieciowego jedzenia dzieciom.
    Co do metod postępowania Roth – wyobraźmy soie, że Krolowa Nocy zrobiła to, co Tomasz radzi, czyli rozmawiała ze znajomymi, starając się przekonać ich do zdrowego jedzenia. Zostałaby nazwana oszołomką i fanatyczką, dokładnie tak samo, jak Roth, tylko na mniejsza skalę. Dlatego też Meme robi co może, by wywołac wokół siebie szum i skandal.

  • Tomasz :

    Tak, to prawda, że osoby chude nazywa się chudzielcami i wieszakami, ale zauważasz to pewnie dlatego, że masz bardzo szczupłą figurę. Osoba otyła będzie dostrzegać przede wszystkim to, że ją i jej podobne osoby nazywa się grubasami, słoniami i salcesonami.

    Nie chcę usprawiedliwiać postawy dyskryminowania osób szczupłych, ale bardzo nie lubię radykalizmu. Nie jest on przeważnie mądry. A jeśli Meme jest radykalna, aby być zauważoną, to już to jest błędną postawą. W ten właśnie sposób mnoży się w mediach nierozsądne opinie, a spycha na margines te przemyślane. Sądzę, że każdą walkę, w naszej obecnej kulturze dezinformacji, należy rozpoczynać od walki o możliwość sensownego wypowiadania się. Ja bym chciał, abyśmy w ramach rozmów o otyłości i chudości zaczęli sensowną rozmowę o jedzeniu i sposobach odżywiania się, a nie wytykanie palcami. I tylko o to mi chodzi. Junkfoodowi i prowadzaniu dzieci do MCD’s też mówię stanowcze NIE!

  • Krolowanocy :

    Oczywiście że 44 to „grubas” z MOJEGO punktu widzenia. To jest mój prywatny blog, więc piszę subiektywnie.
    Chudzielców się notorycznie nazywa „wieszak”, „anorektyczne chudziny” i tym podobne. Dlaczego ma być tak, że osoba z natury bardzo chuda jest krytykowana, mówi się jej: „przestań się odchudzać”, a komuś grubszemu nie ma się mówić „weź schudnij trochę”? Hm? Tomasz pisze że otyłość często jest chorobliwa i choćby ktoś prawie nic nie jadł to schudnąć nie może. Możliwe. Ale nie jest to większość przypadków.
    A są osoby chude, które dla odmiany nie mogą przytyć – ja tak mam, Luca pewnie też, tu: http://lluca.blog.pl/archiwum/index.php?nid=14326930 wpisało się wiele takich chudzielców.

    @Lavinka – co do standardów masz rację, ale jeśli chodzi o jabłka, to właśnie od dzisiaj Unia znosi te przepisy dotyczące kształtu i rozmiaru owoców i warzyw ;)

    Spodziewałam się ostrych reakcji – Meme jest fundamentalistką, jest radykalna, celowo czasem „przegina”, żeby zostać zauważoną, takie jest życie, jakby była grzeczna, miła i mówiła spokojnie, to nikt by o niej nie pisał, nie przebiłaby się ze swoimi postulatami, które przecież są bardzo sensowne – nie tuczmy dzieci ciastkami, nie zapychajmy się junk foodem, zastanówmy się nad swoim wyglądem.

  • Tomasz :

    Co do układu komentarzy – BARDZO POPIERAM!

    Luco, co do reszty – moje ogromne emocje wzbudza, gdy ktoś się wypowiada na temat jedzenia. Sam widzę ogromny problem z żywieniem ludzi, bardzo dużo głupich i nierozważnych opinii się na ten temat pojawia. I jest mi bardzo przykro z tego powodu. Denerwuje mnie, kiedy słyszę np. „O! sama chemia, tylko E…”, bo mało kto zadał sobie trud, żeby się dowiedzieć, co to jest owo E.

    Wypowiedzi na temat osób otyłych lub zbyt szczupłych też mnie irytują. Niestety nie mogę zgodzić się z podejściem – grubasy winni są temu, że nie ma dla mnie spodni w sklepie.

    Zgodzę się z tym, że asortyment sklepów jest dramatyczny. Ubrania są szyte wręcz pokracznie. Mały obwód pasa, a nogawki aż do księżyca. Lub wręcz odwrotnie – obwodem można ziemie opasać, tylko nogawki krótsze niż w szortach. Nie chcę jednak upatrywać w tym winy grubasów lub chudzielców, a raczej niedołęstwa projektantów i złego zarządzania w branży tekstylnej. Bo zwalanie (lub choćby sugerowanie tego) winy na grubasy, to też tak, jakby powiedzieć – wkurwia mnie, że w zabytkowym budynku uniwersytetu zrobiono w szybie schodów windę. Niszczy to architekturę wnętrza. A wszystko przez tych inwalidów, co na złość wszystkim jeżdżą na wózku lub sami sobie wzięli nogi połamali i teraz z tymi gipsami się wpierdalają między normalnych ludzi”. Pomyśl nad tym…

  • synafia :

    A, no i zgodzę się z Tomaszem i z Lucą – dyskusje na blogach są najbardziej płodnym elementem :)

  • synafia :

    Ja bym jeszcze zwróciła uwagę na jedną rzecz. Meme Roth walczy z otyłością – jest to w Ameryce, a także już w Europie, problem poważny. Zauważcie jednak, ze nie jest wina tylko i wyłącznie kompulsywnego obżarstwa, ale też wina polityki firm, wciskających do szkół automaty z pepsi i batonami, lansujących hasła „żyj zdrowo z MCD’s” etc. O tym , w zupełnie innym niż otyłość kontekście, pisała już dawno Naomi Klein. Spójrzmy prawdzie w oczy, ktoś na tym zupełnie legalnie robi wielką kasę.

    Dla mnie bardziej konstruktywna jest polityka „Zobacz, jak oni niszczą Twoje zdrowie” niż „Zobacz, jaki jesteś wstrętny i gruby”.

  • Luca :

    Tomasz: zgadzam się z Twoją opinią dotycząca komentowania blogów. Ale po prostu nie rozumiem gwałtowności Twojej reakcji. To trochę tak, jakby Królowa Nocy robiąc w Twoim towarzystwie zakupy mruknęła pod nosem: „kurczak, same namioty tu mają”, a Ty byś jej na to zafundował półgodzinny opiernicz w imieniu całego świata.

    A może Autorka ma talent do denerwowania ludzi? Mówiono mi, że ma cięty jezyk, sączy jad itp. Hm, no nie wiem :)
    A, i mała uwaga, Królowo: moim zdaniem poprzedni układ komentarzy (najnowsze na dole) był wygodniejszy, skoro formularz do komentowania tez jest na dole. Pisząc teraz musiałam przewijać wszystkie komentarze, zeby rzucić okiem na ostatnią wypowiedź Tomasza.

  • Tomasz :

    Aha, jeszcze w kwestii politycznej poprawności w stosunku do osób grubych.

    Ja w ogóle się nie opowiadam za polityczną poprawnością, bo ostatnio ludzie za bardzo się na nią powołują i wypaczają jej ideę. Jednak dostrzeżenie problemu otyłości nie powinno polegać na nazywaniu takich osób grubasami i twierdzeniu, że same są sobie winne. To nie wpływa na poprawę stanu, tylko powoduje, że część z tych osób poczuje się bardzo dotknięta, jeszcze bardziej zamknie się w sobie i ucieknie w jedzenie. Bardzo wiele osób otyłych naprawdę ma problem ze swoją tuszą. Jest oczywiście też część osób, które się obżerają i sądzą, że spoko, dobrze, należy im się. Ale nie można przy okazji ranić tych, którzy wpadli w żywieniową pułapkę.

  • Tomasz :

    Luca -> Cytat z manifestu tej pani jednoznacznie wskazuje na to, w jak interesujący sposób pani ta stara się walczyć z otyłością. Po przeczytaniu tego fragmentu można stwierdzi tylko, że pani ma ostre zaciemnienie na oczach.

    Kiedyś w jakiejś dyskusji politycznej na temat antykoncepcji, ktoś powiedział, że nie powinna być refundowana, bo przecież w szpitalach brakuje inkubatorów i na to lepiej przeznaczyć pieniądze. Wtedy pani Senyszyn odpowiedziała, że jak się zniesie darmową opiekę medyczną dla kleru, to pieniądze na inkubatory się znajdą.

    Tutaj tak samo – pani albo stara się być kontrowersyjna, albo jest po prostu głupia. Bo co to znaczy, że ona nie chce płacić za leczenie grubasów? Ja nie chcę płacić za rządowy samolot, na diety poselskie oraz na darmową dzienną edukację w polskich szkołach wyższych, ale jakoś tak się składa, że muszę. Tymczasem na leczenie ludzi chcę płacić, bo uważam, że każdy ma prawo do opieki zdrowotnej. Choć niesprawiedliwe wydaje się, że ktoś kto zarabia 800 zł płaci składki 50 zł, a ktoś kto zarabia 1500 – 150, ale nadal uważam, że jeśli ktoś jest chory, z tego lub innego powodu, to powinien uzyskać pomoc.

    I jeszcze Luco, co do Twojego argumentu, że zbyt poważnie to traktuję. Mam takie pytanie: czy blogi zakłada się po to, aby przedstawiać swoje opinie i aby ludzie polemizowali z tymi opiniami, czy tylko dla grona znajomych, żeby wszyscy mieli gdzie sobie kadzić wzajemnie? Bo jeśli w tym drugim celu, to w ogóle bez sensu i faktycznie moja reakcje nie tylko jest przesadzona, ale sam fakt, że tu zajrzałem, jest nieuzasadniony.

    Osobiście, ale to wyłącznie moja opinia, wolę jeśli pod wpisem wywiązuje się dyskusja, nawet jeśli niektórzy z rozmówców są oburzeni tym, co piszę, i się nie zgadzają, niż jeśli nikt nie komentuje lub wszyscy mają do napisania tylko – super, świetnie, genialnie. Bo to do niczego nie prowadzi. Krytyczne wypowiedzi sprawiają, że albo dana osoba weryfikuje swoje zdanie, albo zaczyna się nad nim zastanawiać i wydobywa rzetelne i sensowne argumenty na jego poparcie. W każdym przypadku jest to z korzyścią dla wszystkich.

  • synafia :

    „ja myślę, że każdy z tu komentujący widzi to, co chce.” – jak w życiu

    „A ja się mogę obrazić za stwierdzenie, że rozmiar 42 jest normalny, bo cóz to, ja nienormalna jestem w moim 34? ” – możesz, Twoje prawo. Jednego obraża grubas, innego obraża stwierdzenie, że normalny jest rozmiar inny niż jego własny. Bo takie prawo świata, że nie może być kilku normalnych rzeczy na raz przecież.

    „uważam, że polityczna poprawność dotycząca otyłości szkodzi społeczeństwu” – a bo to zależy, co się uważa za grube. Jeśli, „osoby noszące rozmiar 42 i niższe niż 155cm” to jasne, ze szkodzi. Jeśli zaś wszystkie osoby noszące jakiś rozmiar powyżej 40, to ja szczerze wątpię w tę szkodliwość.

  • Luca :

    Synafia, ja myślę, że kazdy z tu komentujący widzi to, co chce. A ja się mogę obrazić za stwierdzenie, że rozmiar 42 jest normalny, bo cóz to, ja nienormalna jestem w moim 34? Ale nie odnoszę tego personalnie do siebie i tyle…
    Jak dla mnie jest to post o jednej pani, co walczy z amerykańskim problemem oraz o tym, że Królowa nie dostała ładnych spodni na swoją figurę. Co do drugiego, ja na szczęscie jakoś kupuję bez trudu (te za długie, ale co tam), a co do pierwszego, to uważam, że polityczna poprawność dotycząca otyłości szkodzi społeczeństwu. Tak samo zresztą jak promowanie modelek ważących 40kg.

    Czy jeśli Autorka bloga skasuje to nieszczęsne „42″, to wszyscy będą szczęśliwi?
    aha, no i oczywiscie uogólniamy mówiąc o osobach oszących rozmiar 42, Moze należy dnapisać, „osoby noszące rozmiar 42 i wyższe niż 155cm”? Bo nizsze, w mojej przynajmniej opinii, są otyłe!

  • afekt :

    Czasem skrajność/przesada jest potrzebna, by wrócić do pionu.
    Oprócz tego nie sądzę, by Królowa miała na myśli to wszystko co Tomasz zarzuca.

    P.S. Powoli skłaniam się za anarchią.

  • synafia :

    W pełni pospisuję po tym, co napisała Lavinka. Dodam tylko, że zestawienie
    „Wchodzę do sklepu, oglądam ciuchy i widzę rozmiary: 44, 46, 42, 44, 44, 44…
    A moje 32 lub 34 występują rzadko i błyskawicznie są wykupywane.”

    i zarz potem:
    „Kiedyś grubasy zapluwały się z oburzenia że w sklepach same małe rozmiary. Teraz nastąpiło przegięcie w drugą stronę.”

    nie da się odczytać inaczej, jak nazwanie osób noszących rozmiar 42 i powyżej zapluwającymi się z oburzenia grubasami. Chyba, ze oczekuje się od czytelników wysoko zaawansowanej telepatii, która pozwala się domyśleć niezwykle wyrafinowanej licentia poetica w miejscu, które przeciętny posiadacz rozmiaru 42 uzna za co najmniej niezbyt przyjemny komentarz pod swoim adresem.

  • Luca :

    Ja kupuję spodnie w rozmarze 34 i one sa na mnie sporo za długie,a mam 170cm wzrostu. Średni wzrost kobiecy w naszym kraju to obecnie około 165cm. Pytanie, dlaczego szyje się takiej długości nogawki, jest już dla mnie retoryczne, odkąd zauwazyłam w Orsay tabliczkę: „skracanie spodni 15zł”.

  • Mam 26 lat, oscyluję między 36 a 38, mimo grubych genów, kompletnego braku czasu na przygotowanie posiłków, odhaczonej ciąży i skłonności do kompulsywnego zażerania stresu. Nie jestem chudzinką, we własnym odczuciu reprezentuję jakiś zdrowy środek. I trochę wymiękam, obserwując coraz większe rzesze nastolatek na ulicach, paradujących pod Makdonaldem z wylewającymi się z przyciasnych biodrówek bambrami. Nie jestem zwolenniczką tezy, że wszystko, co chude jest piękne, ale rozlazłe i tłuste jakoś mnie nie pociąga. I trudno mi nie zgodzić się z myślą przewodnią artykułu o tym, że otyłość jest problemem cywilizacyjnym – szwędając się po wsiach i opłotkach widzę zdecydowanie mniej chorobliwych tłuściochów niż na ulicach naszej szanownej stolycy.

    Nie namawiam nikogo do głodzenia się. Ale jak się ma dwadzieścia lat i waży powyżej 70 kilogramów to by się można zastanowić nad własnym, przegrywanym właśnie życiem i zapisać na siłownie albo trampki do biegania kupić. Dwie – trzy godziny ruchu w tygdoniu powinny w perspektywie kilku miesięcy pomóc na zrzucenie kilku rozmiarów. Nie wspominając o tym, że dla dobra całej, podróżującej środkami komunikacji masowej ludzkości warto zadbać o to, by nie zajmować sobą więcej niż jedno krzesełko. Za dobre uczynki idzie się do nieba.

    PS: I sorry bardzo, ale grubasy naprawdę bardziej śmierdzą latem.

  • motylkowa :

    o boshh… zgadzam się z Tobą.. same wielkie rozmiary w sklepach.. a poza tym to je chyba jakoś zawyżają.. nawet 36 to nie jest prawdziwe 36 tylko 38!

  • To ja się dopiszę, bo lubię flejmy. Naze problemy biorą sie z globalizacji, standaryzacji. Najłatwiej wyprodukować coś w 3 rozmiaach i pchnąć w sklep. Niestety ludzie różnią się nie tylko na szerokość i wagowo,ale także na długość o czym mam wrażenie zapomina masę sklepów. Rozmiarówka 32-44 jest robiona w zasadzie tylko na szerokość. Tylko w spodniach zauważyłam podwójną numerację w obwodzie i na długość. W bluzkach, kurtkach i spódnicach już nie. Gorzej. Ja mam 36 – znika ze sklepów momentalnie, bo nie wiedzieć czemu kupują je wszystkie osoby o rozmiarze 40 i chodzą po ulicach jak te balerony. Ja mam 36 ale nie ubieram się w 32 bo wyglądałabym idiotycznie.

    Nie, nie promuje się otyłości ani szczupłości. Promuje się jeden standard, tak jak w tych sławnych jabłkach z Unii Europejskiej co nie mogą być ani za małe ani za duże (choć i tak jest lepiej, ja się ubieram w sklepach dla nastolatek na przykład bo tylko tam bluzki nie mają przykrótkich rękawów, a spodnie są za kostkę).

    I nie nazywajmy proszę każdej szczupłej osoby anorektykiem, a każdej przy kości grubasem, bo to jest bardziej chore od wyżej wspomnianych absurdów. Pamiętajmy,że waga nie jest sprawą prostą. Są osoby o masywnej budowie ciała, o grubych kościach i te zawsze będą ważyć więcej, bo kości są cięższe od tłuszczu i mięśni. Dwie osoby tego samego wzrostu mogą mieć tyle samo tłuszczu,ale jedna będzie wyglądać na grubą a inna na chudą, bo ta druga będzie mieć drobniejsze kości i zupełnie innych ubrań będą szukać.

    Nie dajmy się zwariować (a ten tekst o większej ilości dzieci podkreśla absurd założeń pani Roth). :)

  • Luca :

    W walkach na klatę od razu mówię: pas.
    I chciałam zauwazyć, odnosząc się do komentarzy na blipie i na moim blogu, ze tu nigdzie nie jest napisane, że osoba nosząca 42 to grubas. Jest napisane: „Wchodzę do sklepu, oglądam ciuchy i widzę rozmiary: 44, 46, 42, 44, 44, 44… A moje 32 lub 34 występują rzadko i błyskawicznie są wykupywane.”

  • ddpunk :

    Jeżeli chodzi o otyłych, to kiedyś znalazłem artykuł o nowym programie, który robi na zachodzie wielką furore. Grube się zgłaszają i chcą być piękne. http://sobiejestem.pl/blog/?p=13

  • Przy wzrosćie 177 cm mój rozmiar 42 nie jest otyłością – BMI mam w normie. [Oczywiście, nie jestem wieszakiem, ale wystarczy się ubrać stosownie do sylwetki i efekt jest miły oku.] Życzę jednakże powodzenia w znajdowaniu ubrań na mnie – nie z powodu jakże podobno popularnego rozmiaru 42, ale z powodu wzrostu – moje spodnie do butów wyższych od balerin muszą mieć długość minimum 110. Stąd konieczne zakupy na Allegro i eBayu, bo można wyszukać po długości spodni. I w sumie też powinnam czuć się dyskryminowana, bo ubrania są szyte na osoby przeciętnego wzrostu, do 1.70 maksimum.

  • joker :

    żądam walki w/w komentujących w kisielu..na gołe klaty:p

  • Luca :

    Tomasz, a czy Ty nie bierzesz trochę zbyt poważnie tego posta i całej sprawy? Krolowanocy podlinkowała artykuł i dodała lekką, subiektywną notatkę, a Ty na to sążnistym komentarzem między oczy? Kaman!

  • Tomasz :

    A pomyślałaś może o tym, że skoro wchodzisz do sklepu i nie ma rozmiarów 32 i 34, to może nie dlatego, że mniej ich produkują, ale dlatego, że jest znacznie więcej osób w tych rozmiarach niż osób o rozmiarze 44+? Może to błąd logistyczny sklepów, a nie złowrogi spisek „grubasów”?

    Ponadto, czy skoro rocznie mniej osób umiera na anoreksję, a więcej na otyłość, to oznacza, że możemy dać społeczne przyzwolenie anoreksji? Czy rozważyłaś też, że strasznie generalizujesz, potępiając wszystkie osoby grube? Oczywiście, jest wiele osób „otyłych na własne życzenie”, ale jest też pewna ilość osób chorobliwie otyłych, przez co rozumiem taki rodzaj otyłości, który nie poddaje się dietom – tak, taka otyłość też istnieje i ci ludzie przeważnie naprawdę bardzo pragną schudnąć, ale zwykłe diety niewiele im dają.

    Społecznego przyzwolenia na otyłość też raczej nie ma. Wskazuje na to np. akcja GW „Polacy, odwagi!” oraz to, jak dużo mówi się o problemie otyłości.

    Na koniec chciałbym zauważyć, że osoba o rozmiarze 44 nie jest otyła. Jest być może na granicy otyłości, ale na pewno nie jest otyła. Tak samo, jak osoba o rozmiarze 32 (zakładając wzrost powyżej 160 cm u kobiety) mieści się w granicach normy, ale jest na skraju niedowagi.

    Nie czuj się urażona, ale jeśli uważasz, że jesteś pokrzywdzona przez „faworyzującą grubasów politykę sklepów odzieżowych”, to:
    1) po pierwsze, zgłoś zażalenie do tych sklepów, bo to one decydują o zawartości asortymentu, nie znienawidzone przez Ciebie osoby otyłe,
    2) po drugie, może postaraj się coś z tym zrobić? zbierz swoich otyłych znajomych i edukuj ich żywieniowo, nakłoń ich do zdrowszego trybu życia i wspomagaj w tym, bo odchudzanie to wcale nie jest łatwa sprawa (gdy np. obok siedzi taka szczupła osoba jak Ty i bez żadnych konsekwencji opycha się ciastem czekoladowym, gdy tymczasem osoba otyła musi jeść wafla ryżowego).

    Nie zakładaj proszę, że coś Ci się odgórnie należy, bo tak nie jest. Ani Tobie, ani grubasom, ani nikomu innemu nic się nie należy ot tak.

    A na leczenie otyłości idzie pewnie sporo pieniędzy i powinno iść. Bo spoglądając na świat z perspektywy tamtej pani, można zrobić taką analogię: „Uważam, że posiadanie dwójki dzieci to optimum – tyle właśnie posiadam i sądzę, że ci, którzy posiadają trójkę są nierozsądni. Dlatego nie chcę płacić za porodówkę i opiekę poporodową matek, które rodzą dziecko 3, 4, 5… Uważam, że nie należy im się to i należy z tym skończyć.” I w ten sposób od demokracji zmierzamy do totalitaryzmu.

    A jak komuś się demokracja nie podoba, to polecam założenie komuny – sam bym chciał założyć, więc możemy połączyć wysiłki. Pytanie – czy wewnątrz komuny nie będzie różnych ludzi, nie będziemy się sprzeczać i nie będziemy czuć, jakby jedni byli uprzywilejowani, a drudzy nie?

  • Luca :

    Blogów nigdy za wiele. A tę panią od walki z otyłością to ja chętnie poczytam, też jestem za a nawet przeciw.

Zostaw komentarz